59. Strike a match and I’ll burn you to the ground.

Aiden.

***

Każda samotna noc sprawiła, że stawałem się inny, bo w każdym śnie była ona. Patrzyłem w jej oczy, widziałem jak umiera i czułem jak jej ciało zmienia się w proch. Patrzyłem jak zabiera ją wiatr i nic nie mogłem na to poradzić. Nie potrafiłem ocalić jedynej kobiety, którą kiedykolwiek kochałem. Jedynej, której pragnąłem. Nigdy przedtem nie czułem takiej pustki, takiego bólu. Lili była moim życiem i choć nie zawsze było między nami kolorowo, wiedziałem, że ona na prawdę mnie kocha. Z całego serca, tak jak ja kochałam ją. Nigdy nie przestanę. Wydawało mi się, że już nigdy nie zwrócę uwagi na żadną kobietę. Przestałem na nie reagować, dostrzegać, aż nie pojawiła się ona. Wydałam mi się jakaś inna, gdy pierwszy raz ją zobaczyłem. Weszła, rozejrzała się i zamówiła to co zazwyczaj piła Lili. Moja Lili. Ale wtedy to był tylko alkohol, tylko klientka, nic nie znacząca. Później wróciła, a gdy tańczyła nie mogłem oderwać od niej wzroku. Ciągle powtarzałem sobie, że nie mogę tak patrzeć, że muszę być odpowiedzialny. Lili wciąż gdzieś tam jest i wróci do mnie, do naszego syna, a ona jest nikim, bo nikt nie może zastąpić mojego anioła. Gdy uderzyła faceta, który się do niej dobierał, już wiedziałem, że nie jest tylko człowiekiem, ale po ostatnich wydarzeniach wcale mnie to nie dziwiło. Spojrzała na mnie i coś we mnie drgnęło, ale trwało zbyt krótko bym mógł to w jakikolwiek sposób zdefiniować. Wyszła i pozostawiła bałagan w mojej głowie. Gdy pojawiła się na lotniku, nie mogłem uwierzyć, że to ta sama osoba. Wyglądała tak wulgarnie, że dopiero, gdy rzuciła się na Kevina dotarło do mnie, że to ona. Później, gdy spotkałem ją na placu zabaw, zaniepokoiłem się. To był za duży zbieg okoliczności. Nie zauważył mnie nawet, gdy przeszedłem obok niej. Drgnęła dopiero, gdy zobaczyła Emmę. A później Nico pobiegł w jej stronę, jak tylko ją dostrzegł. Mój syn nazwał ją mamą. Z początku pomyślałem, że po prostu tęskni za nią, ale gdy pokazał mi kim jest ta dziewczyna. Cholera, ale często mi ją pokazywał. Tylko on był pewien, że ona jest jego mamą, że jest moją Lili. Wystraszyła się wtedy. Nie powiedziała nic takiego, ale widziałem, że się boi. Tylko czego? Mnie? Czy mogła nie poznać swojego syna? Nie potrafiłem tego wyjaśnić, aż Ann nie powiedziała, że jeśli to Lili to była w piekle i nie wiadomo co ją tam spotkało. Mogła przeżyć traumę i zapomnieć kim była. Nie wiem co mnie napadło, ale gdy zobaczyłem jej wóz pod tym klubem, poczułem, że muszę ją zobaczyć. I zobaczyłem, stała tam. Tylko kurwa dlaczego mi to nie wystarczyło. Chuje wie co sobie myślałem. Jednak dzięki temu byłem już niemal pewien, że to moja Lili. Ale jak kretyn znów pozwoliłem jej odjechać. Dopadło mnie kurewskie poczucie winy. Tak jakby zdradzał Lili i wycofałem się, gdy już miałem poczuć jej smak. Teraz jak kompletny idiota stoję przed tym jebanym klubem, ale nie ma jej samochodu. Postanowiłem wejść do środka, ale nie wypuścili mnie. Ochrona powiedziała coś, że nie wolno im mnie wpuszczać tylko, że ja tu nigdy wcześniej nie byłem. Nie powiedzieli mi też nic o Lili. Imię nic im nie mówiło, ale gdy ją opisałem popatrzeli po sobie i mnie spławili. Mogłem się z nimi szarpać, ale jaki miałoby to sens, skoro sam wiedziałem, że jej nie ma. Wsiadłem na motocykl i pojechałem do Salsy. Wszedłem do środka i od razu ją dostrzegłem. Trudno było jej nie zauważyć. Uśmiechnąłem się na jej widok i poczułem coś w rodzaju ulgi. Tańczyła, a wokół niej kręciło się jak na mój gust zbyt wielu kolesi. Podałem swoją kurtkę Kim i ruszyłem w jej stronę. Położyłem dłonie na jej biodrach, przyciągając ją do siebie i pochyliłem się, żeby wciągnąć słodki zapach jej włosów.

- To ty – wymamrotała, a ja przyciągnąłem ją jeszcze mocniej. Rozkołysałem nasze ciała, a ona uniosła ręce i przesunęła po mojej szyi palcami. Przesuwałem dłońmi po jej brzuchu i każda jej reakcja upewniała mnie, że była moja. Obróciła się i zerknęła na mnie groźnie. Pociągnąłem ją na siebie, a ona poddała się. Objęła mnie jedną ręką, a drugą położyła na sercu. Uśmiechnęła się lekko, gdy przykryłem jej dłoń swoją. Wtuliła się we mnie, a ja kurwa chciałem ją mieć. Pomyślałem o tym po raz pierwszy odkąd nie było Lili. Starałem się skupić, ale nie wiele to dało. Ona, jej dotyk, to wszystko po prostu mnie podniecało. Drgnęła, gdy poczuła, jak staje, ale nie odsunęła się. Choć byłem pewien, że się uśmiecha. Piosenka skończyła się, a ona uwolniła się z moich ramiona i odeszła. Podeszłą do baru i dopiła drinka. Zatrzymałem ją, gdy chciała odejść.

- Chyba nie zamierzasz teraz wyjść? – zapytałem, jak jakiś ostatnio debil.

- A co chcesz postawić mi drinka? – starała się powstrzymać uśmiech , ale jej oczy błyszczały.

- Czemu nie – wyszeptałem jej do ucha, dociskając ją do baru.

- Aiden – odezwała się Kim, a we mnie kurwa, aż zawrzało. Spojrzałem na nią, a moja kobieta razem ze mną. I kurwa, już nazwałem ją swoją kobietą, choć nie wiedziałem nawet jak ma na imię. Niby byłem pewien, że to Lili, ale była inna, więc nie chciałem nic jej mówić, aż pamięć nie wróci. Kim patrzyła na mnie jak na kompletnego chuja, ale gdy zerknęła na nią, wkurwiłem się.

- Kurwa Kim – warknąłem – nalej nam – dodałem, starając się uspokoić – nadal nie znam twojego imienia – zwróciłem się do dziewczyny, a on zaśmiała się.

- To lepiej dla ciebie – powiedziała, a ja uświadomiłem sobie, że na początku nie znałem też imienia mojej żony. Czy to wszystko miało się powtórzyć? Może to była moja szansa, by zacząć jeszcze raz. Całkowicie od nowa, bez kłamstw i niedomówień. Bez innych kobiet.

- Ale jakoś muszę się do ciebie zwracać kotku – odezwałem się.

- Więc mów do mnie kotku – zaśmiała się, a ja pokręciłem głową – Bianca – powiedziała i  skrzywiła się.

- Nie lubisz swojego imienia? – zapytałem, widząc jej reakcję.

- Jak wszystkiego – wzruszyła ramionami i przypomniałem sobie, co ostatnio mi powiedziała – a ty widzę nie możesz żyć bez pracy – dodała.

- Jeźdźmy do mnie – wyrwało mi się. Spojrzała na mnie rozbawiona, ale nawet się nie zdziwiła. Odstawiła szklankę, przygryzła seksownie wargę i już nie mogłem się powstrzymać. Objąłem ją jedną ręką i chciałem poczuć jej smak, ale nie pozwoliła mi.

***

Zatrzymała samochód pod moim domem i wysiadła chwilę po mnie. Nie spuszczała ze mnie wzorku, więc pociągnąłem ją za rękę, a gdy znaleźliśmy się przy drzwiach, wyciągnąłem klucze z kieszeni, ale gdy napotkałem jej wzrok, straciłem czucie i wypadły mi. Roześmiał się, a ja złapałem ją za biodra i oprałem o drzwi. Wpiłem się w jej usta, aż brakło jej tchu. Przycisnąłem ją swoim ciałem, a ona objęła mnie za szyję i wplotła palce w moje włosy przyciągając mnie jeszcze mocniej. Jedną ręką złapałem ją za tyłek, podciągając jej sukienkę, aż moje palce nie dotknęły jej skóry. Jęknęła cicho, gdy zacisnąłem dłoń na jej pośladku, a druga ręka powędrował do jej piersi. Odchyliła głowę do tyłu, a moje usta pieściły jej szyję. Musiałem się powstrzymać, żeby nie zerwać z jej tyłeczka majtek i wedrzeć się w nią tu i teraz. Oderwałem się od niej ostatkiem sił i podniosłem klucze. Przyglądał mi się prowokująco, a ja kurwa walczyłem ze sobą, aż te pieprzone drzwi w końcu się otworzyły. Wciągnąłem ją do środka i nawet ich nie zamykając, złapałem ją mocno za pośladki i podniosłem do góry. Oplotła mnie udami i już po chwili leżała pode mną w łóżku. Starałem się, ale nie mogłem dłużej. Zerwałem z niej sukienkę i majtki, żeby tylko być już w niej. Ona nie pozostawała mi dłużna. Dzika i zachłanna. Rozerwała moją koszulę i nim ją zdjęła już trzymała mojego członka w dłoni. Objęła mnie udami, a ja wszedłem w nią gwałtownie, zdając sobie sprawę, że odrobinę przegiąłem. Jednak ona nie pisnęła, zacisnęła dłonie na moich pośladkach i przyciągała mnie mocniej. Chciała tego co ja. Przywarłem do jej ust i zacząłem poruszać się, aż nagle poczułem, że coś jest nie tak. Kurwa. Nie zdążyłem. Spuściłem się w niej po kilku jebanych ruchach. Ja pierdolę. Oparłem czoło o jej ramię i kurwa naprawdę nie wiedziałem jak się zachować, bo nigdy wcześniej nic podobnego mi się nie przytrafiało, a gdy ona zaczęła się śmiać, kurwa. Śmiała się, a ja opadłem na poduszkę obok niej i zakryłem twarz dłońmi. Dotknęła mojego ramienia i przesunęła palce po klacie i brzuchu.

- Aiden – odezwała się jakby smutno – chyba powinieneś wiedzieć, że…

- Nie dobijaj mnie – jęknąłem, a ona przysunęła się i wtuliła twarz w moją szyję. Objąłem ją i pocałowałem, obracają nas na bok. Wyglądała na smutną.

- Lepiej już… – zaczęła, ale nie pozwoliłem jej dokończyć. Pocałowałem ją, a ona odwzajemniła się z taką mocą, że teraz mi brakowało tchu. Jej miękkie usta powoli pieściły moje, a dłonie przesuwały się po ramionach. Przyciągnąłem ja mocniej i jedną ręką rozchyliłem jej uda. Wszedłem w nią, a jej ciało wycięło się lekko do tyłu. Przesuwałem językiem po jej piersiach. Jęczała, wymamrotał moje imię i odleciała. Przyspieszyłem i nagle poczułem jak się zaciska, a ja głośno westchnąłem. Oblała mnie swoim gorącym orgazmem. Krzyczała, gdy nie przestawałem. W końcu jednak zatrzymałem się, a ona mruknęła niezadowolona. Obróciłem ją na brzuch i podniosłem jej tyłeczek, żeby mieć ją bliżej. Była moja. Lili. Wiedziałem to, gdy dotykałem jej ciała, a ona reagowała dokładnie tak samo. Ale pewność zyskałem, gdy poczułem zapach jej krwi. Rozdziewiczyłem moją miłość po raz drugi i znów nieświadomie. Tym razem jednak i ona wydawał się nie świadoma. Zacisnęła pościel w dłoniach, gdy znów się w niej zanurzyłem. Jęczała, gdy zacząłem się poruszać. Tak ciepła i morka, i kurwa taka ciasna, że musiałem zaciskać zęby, żeby znów w niej nie dojść. Choć kurwa miałem na to ochotę jak cholera. Posuwałem ją, aż poczułem jak przyjemnie zaciskają się jej ścianki, a jej ciało bezwładnie opada na pościel, tylko jej wystający tyłeczek, wciąż jest mój. Trzymałem ją mocno i pieprzyłem, a ona znów oblałam mnie, ale nie zamierzałem przestać. Poniosło mnie. Przyspieszyłem, a ona krzyczała, jęczała, wiła się i odleciała, gdy jej mięśnie znów się zacisnęły, ale tym razem tak gwałtownie, że ledwo byłem w stanie się w niej poruszać. Poczułem jak eksplodowała i jej soki wystrzeliły. Wstrzymała oddech, tak mi się przynajmniej wydaję, bo kurwa czułem, że się zbliżam. Pchnąłem mocno i spuściłem się w niej. Puściłem ją, pozwalając by całkowicie opadła na pościel. Sam położyłem się obok i patrzyłem na jej spocone ciało. Była piękna. Taka zmęczona. Mokra.

***

Obudził mnie hałas w kuchni. Otworzyłem oczy, Bianca leżała obok i spokojnie spała. Powoli docierało do mnie co się wydarzyło w nocy, ale hałas nie pozwalał się skupić. Podniosłem się powoli, wsunąłem spodnie i wyszedłem z sypialni. Ben robił kawę.

- Co ty tu kurwa robisz? – zapytałem, a on obrócił się i spojrzał na mnie niemal z pogardą.

- Byliśmy umówieni – rzucił – ale widzę, że byłeś zajęty zabawianiem się z jakąś…

- Zamilcz – warknąłem – obudzisz ją – dodałem ciszej.

- Chyba jaj se robisz – wrzasnął, a ja westchnąłem poirytowany. Bianca wyszła z sypialni. Wyglądała uroczo. Miała rozczochrane włosy, a on sobie tylko moją koszulę i lekko chwiała się na nogach. Nawet wściekły Ben nie mógł oderwać od niej wzroku. Przeczesała palcami włosy i chyba chciała się przeciągnąć, ale w ostatnim momencie się powstrzymała, zdając sobie sprawę z tego, że nie ma bielizny. Nawet nie zerknęła na Bena, podeszłą do mnie, ale zawahała się. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem.

- Idź do łazienki kotku – mruknąłem – za chwile do ciebie dołączę – dodałem, a ona uśmiechnęła się.

- Zapomnij – powiedziała – wszystko mnie boli – skrzywiła się, a ja nie mogąc się powstrzymać, zacząłem się śmiać. Ben chrząknął, a ona zerknęła na niego i widząc jego minę skrzywiła się.

- Twój chłopak chyba jest zazdrosny – rzuciła przez ramię i odeszła, a mnie zatkało. Ocknąłem się dopiero, gdy usłyszałem jak odpala samochód. Drgnąłem, ale nie było sensu już jej gonić. Spojrzałem na Bena, a on z niedowierzaniem kręcił głową.

- Zwariowałeś? – zapytał w końcu.

- To ona – odparłem.

- Kurwa Aiden, a jak wróci Lili – wydarł się.

- To ona idioto – warknąłem.

- Ale…

- To Lili – powiedziałem.

- Co? – zdziwił się.

- Głuchy jesteś? To Lili – zmarszczyłem czoło.

- Skąd wiesz? – zapytał, ale widząc moją minę dodał – jesteś pewien?

- Tak, ale ona chyba nic nie pamięta. Miałem nadzieję, że…

- Że ją przelecisz i sobie przypomni? Co z ciebie za kretyn?

- Kurwa – warknąłem.

- Znów zabierasz się do tego od dupy strony – zaśmiał się.

- Ona nie narzekała – powiedziałem i uśmiechnąłem się jak głupek. Oczywiście, że nie narzekała, ale mogła, bo zaczęło się od niewypału.

***

Zatrzymałem się pod klubem, w którym pracuję Bianca i dostrzegłem jak kłóci się z jakąś dziewczyną. Widziałem ją kilka razy, jak kręciła się koło placu zabaw i od razu coś mi w niej nie pasowało. Obie mnie zauważyły i tamta złapała Biancę za łokieć i pociągnęła. Chciała wciągnąć ją do klubu. Zsiadłem z motocykla i zrobiłem kilka kroków. Bianka szarpnęła się, ale tamta nie puszczała.

- Kurwa Bianca – warknęła do niej, a ona wyszarpała się – musimy wykonać zadanie – krzyczała, co jakiś czas zerkając na mnie.

- Pierdolę ciebie i twoje zadanie – syknęła Bianca i jednym ciosem powaliła tamtą na ziemię. Nie wyglądał, jakby zamierzała przestać, ale zebrało się wokół nich kilka osób, więc się wycofała. Wyminęła mnie i podeszła do swojego samochodu. Złapałem ją za ramiona i obróciłem w swoją stronę, a ona skrzywiła się. Widziałem jak walczy ze sobą by mnie nie zaatakować i było mi tak kurewsko źle, bo to co jej zrobili zniszczyło w niej niemal wszystko co dobre i teraz dokładnie to widziałem. Nie mogłem pozwolić, żeby taka zbliżyła się do Nico, bo bałem się, że zrobi mu krzywdę. Puściłem ją, a ona złapała mnie za koszulkę i przyciągnęła do siebie z powrotem. Wtuliła się w moje ramiona i głośno dyszała, nie mogąc się uspokoić.

- Muszę jechać – powiedziała i odsunęła mnie.

- Pojadę z tobą – rzuciłem, a ona zerknęła na mnie, a później na tamtą dziewczynę.

- Jedź za mną – rozkazała. Zatrzymała samochód przed jedną z kamienic i wysiadła. Podszedłem do niej i razem weszliśmy na górę. Bianca od razu wparował do jednego z pokoi i zaczęła przeszukiwać rzeczy.

- Czego szukasz? – zapytałem.

- Czegokolwiek co powie mi kim jestem – wyszeptała smutno, a ja zamarłem. Ona nie wiedziała o sobie nic. Dlatego taka była. Wywaliła ciuchy z szafy i właściwie zrobiła jeden wielki rozpierdol, aż w końcu usiadła na łóżku.

- Nic nie pamiętasz?

- Nie wiem nawet, czy naprawdę mam na imię Bianca – spojrzała na mnie i zmarszczyła czoło, po czym poderwała się i zaczęła przeszukiwać drugi pokój, ale tam też niczego nie znalazła.

- Nie masz – wypaliłem, a ona spojrzała na mnie w taki sposób, że brakło mi tchu.

- To ty mnie jednak znasz? – ton jej głosu się zmienił.

- Tak.

The following two tabs change content below.

Daria

There's a war inside my head sometimes I wish that I was dead, I'm broken, So I call this therapist and she said "girl, you can't be fixed, just take this", I'm tired of trying to be normal, I'm always over-thinking I'm driving myself crazy, So what if I'm Fucking crazy, And I don't need your quick fix, I don't want your prescriptions, Just cause you say I'm crazy, So what if I'm Fucking crazy, Yeah I'm gonna show you.

7 thoughts on “59. Strike a match and I’ll burn you to the ground.

  1. On ja zna! On ją zna! Siala lala la!
    I już czekam na kolejny, chociaż wiem, że niedawno dodałaś :D Wpadłam tutaj, bo czekałam co mi odpiszesz na komentarz i ta-dam: nowy rozdział!
    Lili, a raczej Bianca, zaczyna mieć u mnie więcej plusów niż jej poprzednie wcielenie. Chwała Bogu!
    Aiden postanowił zacząć od nowa, kurczę, jak ja się cieszę! Może tym razem im wyjdzie!
    A tamta idiotka, oczywiście, próbowała ją odciągnąć od Aidena, ale nie da się. Oni nawet, jakby byli z innych kontynentów, odnaleźliby się.
    Czytałaś może książkę „Ever”? Tam, bohater szukał swojej ukochanej w kolejnych wcieleniach, bo łączyło ich przeznaczenie. Uwielbiałam tą książkę, chociaż przeczytałam tylko pierwszą część.
    I aha, mamy baaardzooo podobny gust muzyczny, jak widzę :D Wszystkie piosenki, które pewnie Cię natchnęły, doskonale znam :D Super!
    Już wiadomo, czemu to opowiadanie tak bardzo mi się podoba :)
    Buziaki :**

    1. Kupiłam tą książkę w sobote :D ale jeszcze nie zajrzałam, więc nie spamuj :D
      To jeszcze powiedz, że jesteś maniaczką tatuażu…
      Nadal nie wiem co oznacza, że poprzedni rozdział dał ci do myślenia? kurcze, bo ja taka ciekawska jestem…

        1. Marzy mi się piękny wilk między łopatkami, jeśli chodzi o kwestię posiadania tatuażu :D
          Ale ogólnie uwielbiam tatuaże :D Mój brat już sobie zrobił piękny rękaw, więc myślę, że za jakiś czas będę miała wilka :D

          1. Ja mam już dwa… i właśnie działam z trzecim :D robię rękaw, ale na trzy etapy, bo sama go projektuję :D To uzależnia :D

  2. Nie…Tym razem tego nie napiszę. bo zawsze jak go chwale to on potem coś odwala..
    Ale tak ładnie tu widać, że niezależnie w jakim ciele i w ogóle to ich zawsze będzie do siebie ciągnąć.:-D
    i teraz jestem ciekawa,czy jak on jej to opowie..to wszystko, to czy ona sobie przypomni… czy e w ogóle jest taka możliwość, żeby sobie przypomniała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>